Swoją przygodę z papierową wikliną zaczęłam od podglądania blogów, forów i innych stronek dotyczących zabawy z gazetą :)
Zanim nauczyłam się skręcać rurki to mnóstwo gazet wylądowało w piecu. Pierszym blogiem, który zaszczepił we mnie ziarenko było
http://szuwarkowezacisze.blox.pl/html
I tak oto powstał mój pierwszy koszyczek
Trochę koślawy a koślawy dlatego, że pierwszy.
Kolejne były już o niebo lepsze :) chociaż i im brakowało wiele do ideałów tych, których naoglądałam się tak wiele.
Z kolejnych dwóch byłam już troszkę bardziej zadowolana, byly równiejsze i wydawały się dużo ładniejsze od poprzednich.
A, że jestem niecierpliwa i chcąca spróbować wielu technik to w następnym koszyczku wykorzystałam również metodę decoupage.
Nie zdobiłam jeszcze koszyczka tą metodą ale co tam, na błędach się uczymy więc zrobiłam jak umiałam :)
Jeszcze koszyczek, tym razem kwadratowy i kręcony ósemkowo ozdobiony wstążeczką
I serducho, które do dziś nie zostało pomalowane :):):)
Oceny pozostawiam oglądającym.
Za wszelkie uwagi będę wdzięczna :)